|
Na dobry humor - strona 366 wstecz<< >>dalejNa targu jaskiniowiec sprzedaje dorodnego brontozaura. Podchodzi do niego drugi jaskiniowiec, ogląda zęby brontozaura i pyta: - Ile chcesz za niego? - Trzy garście muszelek. - Pewnie go sprzedajesz, bo ma robaki, zeza i próchnicę? - Nie. Sprzedaję go, bo nie mieści się już w mojej jaskini.
Czterdzieści małych pszczółek mieszkało w lesie na drzewie A jedna była mizerna, zostało trzydzieści dziewięć
Trzydzieści dziewięć pszczółek zaprzyjaźniło się z łosiem A jednej łoś nie lubił zostało trzydzieści osiem
Trzydzieści osiem pszczółek klepało jesienią biedę I w ten oto sposób zostało trzydzieści siedem
Trzydzieści siedem pszczółek zimą nie miało co jeść I że tak zażartuję zostało trzydzieści sześć
Trzydzieści sześć pszczółek mieszkało w lesie pod listkiem I przyleciała wrona i zadziobała wszystkie!!!!
Być może w tej piosence optymizmu jest mało Ale przynajmniej krócej niż się zapowiadało!!!
Pewien bogaty amerykanin, który otrzymał zamówionego Trabanta powiedział: - Ach ta niemiecka dokładność, przed dostarczeniem samochodu przysłali mi plastikowy model.
Jasia ukąsił komar. Jasiu już go miał zabić ale go wypuścił. Obserwujący to kolega pyta Jasia: - Dlaczego go wypuściłeś? Jasiu na to: - No wiesz, teraz w nim płynie moja krew...
W liście z kolonii Jasiu pisze do rodziców: - Tutaj jest pięknie, jestem bardzo zadowolony, dużo leżę i odpoczywam. Bądźcie spokojni i nie martwcie się o mnie. PS. Co to jest epidemia?
Zagadka dla żonatych - Co najgorszego może usłyszeć facet po stosunku z kobietą? - "Kochanie, wróciłam!"
Czym sie różni blondynka od komara? - Jak trzepniesz komara w leb to przestaje ssać!
Wpada do biura Kowalski, tak jak stworzył go Pan Bóg, na głowie kapelusz, w ręku teczka. Kierownik krzyczy: - Czyście Kowalski zwariowali, nago do pracy?! Kowalski: - Panie Kierowniku, bo to było tak: byłem na balandze u mojej znajomej. W pewnym momencie gaśnie światło i słychać hasło - krawaty na żyrandol. Światło się zapala, wszystkie krawaty na żyrandolu. Gaśnie światło, hasło - Panie do naga. Zapala się, wszystkie Panie nago. Znowu gaśnie światło, hasło - Panowie do naga. Zapala się - Panowie nago. Gaśnie po raz kolejny, hasło - Panowie do roboty... No to złapałem teczkę i kapelusz i przybiegłem.
Żona ogląda starannie marynarkę męża i nie znajduje na niej ani jednego damskiego włosa. - No tak! - odzywa się po chwili. - To ty już nawet łysym kobietom nie dajesz spokoju!!!
Popiela zjadły takie myszy jak szczury.
Przychodzi baba do lekarza ze złamaną ręką. - Panie doktorze, rękę złamałam! - Gdzie? - W kuchni.
Lekarz do pacjenta: - Jeśli idzie o pański czerwony nos, to jedyna rada jest rzucenie picia wódki. Niech pan spróbuje przez rok pić tylko mleko. - Próbowałem panie doktorze, to nie pomaga. - A kiedy pan próbował? - No, zaraz po urodzeniu.
- Dlaczego Lepper nie lubi kawałów o blondynkach? - Bo o nim mówią to samo i z czego tu się śmiać.
Do dyrektora cyrku przychodzi mężczyzna i twierdzi, że jego kot umie mówić. - Sprawdźmy to - mowi zainteresowany dyrektor cyrku i pyta kota: - Jak się nazywa zmielony węgiel? - Miał - A czas przeszły od "mieć"? - Miał. Kot i facet lądują z wielkim hukiem na korytarzu. Powoli dochodzą do siebie i zdziwniony kot pyta: - Niewyraźnie mówiłem czy co? Kinia');
Hotel: Facet oddaje klucz w recepcji i mówi: - Zasłałem Wam łóżko Recepcjonistka zdziwiona odpowiada: - Dziękuję bardzo, nie trzeba było A gość na to: - Eeee, dłobnostka ;) maryal');
Jak cienkie naleśniki robi żona sołtysa? - Maja tylko jedna stronę!
Przychodzi baba z zaba na głowie do lekarza. lekarz pyta co sie stało, a zaba na to cos mi się przykleiło do dupy grigor');
Siedzi blondynka w kawiarni i płacze. Podchodzi do niej kelner i pyta się: - Czemu pani płacze? - Bo ja jestem taka głupia! I wszyscy się ze mnie śmieją! - odpowiedziała blondynka. - Ale to wcale nie prawda! Widzi pani tamtą brunetkę? Proszę popatrzeć - krzyczy do brunetki: Hej! Ty! Brunetka! Idź no do domu i zobacz czy tam Cię nie ma! Brunetka od razu pobiegła do domu, a blondynka do kelnera: - No! Na serio głupia! Ja to bym zadzwoniła! Mateusz');
|