|
Na dobry humor - strona 366 wstecz<< >>dalej- Dlaczego Szkoci chodzą wielkimi krokami? - Oszczędzają buty.
Wiek mężczyzn: - lat - mężczyzna jest jak FIAT: mały i figlarny. - lat - mężczyzna jest jak PORSCHE: szybki i energiczny. - lat - mężczyzna jest jak CITROEN: perfekcyjny. - lat - mężczyzna jest jak POLONEZ: obiecuje więcej niż może zrobić. - lat - mężczyzna jest jak ŻUK: trzeba go ręcznie zastartować. - ... lat - wypada zmienić markę.
Na egzaminie z chemii profesor pyta studenta: - Może opisze mi pan rtęć? - Rtęć ogrzewana do wysokich temperatur rozkłada się. Z Hg powstaje atomowy wodór H, który jako bardzo lekki i unosi się do wyższych partii atmosfery... - A co w takim razie pozostaje? - A... a pozostaje ''g'' i ''g'' to jest... eeee... Wiem! Stała grawitacji i wynosi ona około ....
Hrabia, przeglądając kobiecy żurnal mówi do żony: - Urszulo, tu piszą, że kobiety w czasie uniesień seksualnych krzyczą. U ciebie tego nie zauważyłem. - Krzyczałam, krzyczałam, tylko ciebie przy tym nie było!
- Małgosiu! Małgosiu! Chodź do mnie! - No... nie wiem... - Chodź Małgosiu, nic ci nie zrobię. - Eee... to po co będę szła?
Milioner zaprosił kolegę na przejażdżkę swoim nowym, luksusowym samochodem. Zasiadł za kierownicą, ruszył, a wtedy kolega pyta go: - Prowadzisz bez okularów? Przecież w szkole byłeś krótkowidzem! - Nie musze jeździć w okularach. Przednią szybę kazałem zrobić według recepty.
Lekarz bada pacjentkę. - Potrzeba pani więcej rozrywki. Powinna pani robić coś na co ma pani największą ochotę. - Niestety - wzdycha kobieta - mam bardzo zazdrosnego męża...
- Co robisz jutro? - Nic nie planowałam. - A pojutrze? - Mam wolny wieczór. - A w piątek? - Nic nie robię. - A w sobotę? - W sobotę jestem zaproszona na przyjęcie. - Jaka szkoda! Właśnie w sobotę chciałem Cię zaprosić na kolację.
Slogan reklamowy z okazji uruchomienia połączenia Concordem Paryż - Nowy Jork. - Śniadanie w Paryżu, kolacja w Nowym Jorku. A ktoś dopisał: - A bagaż w Nairobi.
Ecik, Francik Kichol i Masztalski wychodzą z restauracji. Francik zatrzymuje się jeszcze przy bufecie i prosi o trzy setki. Wypijają i nagle Francik pada jak ścięty na podłogę. Masztalski patrzy na leżącego i mówi: - Wiesz, Eciczku, u Francika to mi się nojbardziej podoba, że on zawżdy wie, kiedy będzie mioł dość.
Noc poślubna, na piętrze mąż dobiera się do żony, a na parterze teściowa czuwa Żona krzyczy: - Oj Antek zaraz zemdleję! Z dołu teściowa: - Nie bój się Antek od tego się nie mdleje! Żona: - Oj Antek zaraz umrę! Teściowa: - Nie bój się Antek od tego się nie umiera! Żona: - Oj Antek bo zaraz się zesram! Teściowa: - Folguj Antek to się może zdarzyć... Browarek');
Ciężko chora żona do męża: - Zygmuś obiecaj, że po mojej śmierci twoja druga żona nie będzie nosić moich ubrań. - Ależ kochanie bądź spokojna, ona jest znacznie szczuplejsza i wyższa.
Spóźniony gość przychodzi na przyjęcie weselne. - Czy pan jest panem młodym? - Nie, ja odpadłem w ćwierćfinale.
Czech, Rus i Polak spotkali diabła, który powiedział: - Macie miesiąc na zbudowanie sklepu. Jeżeli nie będzie w nim tego co zechce, pójdziecie do piekła. Po miesiącu diabeł wraca. Najpierw sprawdza Czecha: - Poprosze kilo nic. Czech poddaje się: - No, nie mam. Następnie przyszła kolej na Rusa i wszystko sie powtórzyło. Wreszcie odwiedził Polaka. A ten idzie na zaplecze. Zawołał diabła i pyta: - Widzisz tu coś?? - Nic - odpowiada diabeł. - To weź sobie te kilo!!
Wykoleił się pociąg wiozący polskich posłów. Na miejsce pędzą ekipy ratownicze, karetki i śmigłowce. Gdy przybyli okazało się, że nie ma żadnych ciał. Szef ratowników pyta okolicznych mieszkańców: - Gdzie się podziali wszyscy z tego pociągu? - Pochowalim. - Wszyscy zginęli, co do jednego? - No niektórzy mówili, że jeszcze żyją, ale kto by tam, panie, politykom wierzył...
Co myśli kogut goniąc kurę? - Jak jej nie dogonię, to przynajmniej się rozgrzeję.
-Uprawiasz jakiś sport?-Nie,ale codziennie rano mam gimnastykę poranną.-Jakie robisz ćwiczenia?-Otwieram oczy,zamykam oczy,otwieram,zamykam... Sebol');
twoja stara myła czołgi na wojnie pal sie kurwa do niej mikoz');
|